Milczenie jest złotem…

Witam po dłuuugiej przerwie. Może na początku wytłumaczę co się stało – otóż od pewnego czasu poszukiwałem jakiegoś ambitniejszego zajęcia. Efektem tego był pewien telefon, który odrobinę namieszał w moim życiu. Piszę do was z Wrocławia i tak na pewien czas zostanie…

Przyjechałem tutaj pracować. Decyzję tą ułatwiło moje umiłowanie do zjawiska miasta. Nie do Wrocławia konkretnie – tak po prostu do miasta. „Olsztyn też jest miastem” – można odpowiedzieć. I zgadzam się: Olsztyn też jest miastem – tylko innego rodzaju. Olsztyn to miasto spokojne, senne. Ma swój naprawdę czarujący urok pomimo tylu wad. Wrocław jawił mi się jako miasto europejskie, w którym wszystko jest przemyślane dokładniej. I o dziwo tak też jest – wszystko tu jest przemyślane lepiej – nie idealnie i to nie znaczy, że jest przemyślane tak jak widziałbym to ja i wiele osób mi podobnych.

Wrocław jawi się wielu osobom jako  miasto przyjazne rowerzystom. W sumie nie mam porównania do wielu innych miast. Dotychczas jechałem po olsztyńskich drogowcach porównując ich do ideału – Holandii. Widziałem też parę ciekawych rozwiązań w Trójmieście… No ale co z Wrocławiem?

IMG_20130324_151226

Ten obrazek pokazuje coś co łechta każdego rowerzystę – Ty jesteś najważniejszy, bo dzięki Tobie korki są mniejsze. Im bardziej ułatwimy Ci życie, tym lepiej dla wszystkich…

Gdy patrzę na infrastrukturę miejską to też nie mogę narzekać: podziemne przejazdy dla rowerów, nadziemne kładki dla rowerów, śluzy dla rowerów, przejazdy przez całe skrzyżowania (na skos) z bezkolizyjnym cyklem sygnalizacji świetlnej, czy wreszcie niemożliwość – drogi rowerowe nie kończą się na chodnikach, tylko na jezdniach lub na ich skraju, często z dedykowanymi zjazdami, kontrapasy na najbardziej zakorkowanych drogach…

Czytając to i odnosząc się do warunków w takim np. Olsztynie można uznać, że to jest europejski poziom… ALE ALE ALE…

Wrocław to miasto samochodów. Ogromne inwestycje drogowe mają na celu zwiększenie wydolności transportowej pojazdów samochodowych (jakby nikt nie wiedział, że prowadzi to tylko do zwiększenia kongestii drogowej i w efekcie obniżenia wydolności układu drogowego…). Wszystkie te inwestycje rowerowe to są efekty uboczne, służące polepszeniu bytu kierowców. Niech za sztandarowy przykład (na razie – tylko to skrzyżowanie wystarczająco przeanalizowałem) posłuży skrzyżowanie Szkocka/Strzegomska , które pokonuję codziennie wracając z pracy.

Na załączonym obrazku widzicie wspomniane skrzyżowanie kierunek pd-wsch/pn-zach to dwujezdniowa Strzegomska (za tym skrzyżowaniem z dodatkowym buspasem na środku) i na dole wspomniana ulica Szkocka.

strzegomska_szkockaZgodnie z założeniem projektanta, rowerzysta jadący ddrem wzdłuż Strzegomskiej może mieć ochotę zjechać w Szkocką – zwłaszcza, że prowadzi ona do osiedla zamieszkanego przez kilka tysięcy ludzi. Przewidziano również sytuację odwrotną, którą ja codziennie pokonuję – ze Szkockiej w Strzegomską. Zielona linia pokazuje jak to należy robić – na Szkockiej przy wylocie osiedlowej uliczki jest zjazd na ddr. Dojeżdżamy nim do sygnalizatora. Przez Strzegomską biegną 3 przejścia dla pieszych i 3 przejazdy rowerowe. Dość istotne jest, iż są to przeprawy niezależne w cyklu sygnalizacji. najpierw zapala się zielone na północnej nitce Strzegomskiej i na buspasie. Na końcu po mojej stronie. Muszę pokonywać te przejazdy minimum 20km/h, bo nie zdążę – piesi nie mają szans – chodzą na czerwonym (co za niespodzianka – to było nie do przewidzenia). Potem muszę przekroczyć tą północną przecznicę (ul. Rogowska). Tam są dwie jezdnie, więc dwa niezależne przejścia. Najpierw zapala się światło na tej drugiej jezdni i świeci się przez jakieś 20 sekund, a potem na 5 sekund zapala się zielone na moim przejeździe i znowu muszę mocno zaginać, żeby zdążyć, a piesi – radzą sobie…

Pytanie – co to jest ta czerwona linia? Otóż jest to moja trasa wypracowana po krótkiej obserwacji tego skrzyżowania. Staję tam gdzie jest wyjazd samochodów, czekam na zielone. Zielone dla mnie zapala się gdy na trasie zielonej byłbym przed przekroczeniem Rogowskiej. Wtedy jadę prosto w Rogowską i skręcam na przejazd, na którym już mam zielone i w efekcie pomimo, że wkroczyłem na skrzyżowanie później niż jadąc dedykowaną, pełną udogodnień ddr-ką to opuszczam je o około 15 sekund szybciej. Czy to jest udogodnienie? Nie dla mnie.

To takie pierwsze wrażenia, które ogólnie są pozytywne… ale – o tym później.

Advertisements
Comments
2 Responses to “Milczenie jest złotem…”
  1. BorOl pisze:

    A na jezdni dostajesz zielone? Nie ma pętli indukcyjnej czy jest wykonana w sposób jaki nie śnił się olsztyńskim fachowcom?

    • staff1703 pisze:

      Namierzyem jak na razie jedno skrzyowanie akomodacyjne ktrego uywam jako rowerzysta (po prawej stronie DDR jest guzik). Ruch jest tam na tyle duy, e nie mam moliwoci sprawdzi funkcjonowania detekcji automatycznej na jezdniach – ale to nie jest detekcja indukcyjna. To by byo zbyt proste. Na tym skrzyowaniu zastosowano detekcj wideo. Jak kiedy nie bd mg spa, to pojad tam pnym wieczorem z moim prawidowo owietlonym rowerem i sprawdz czy rzeczywicie jest to tak kiepskie rozwizanie jak twierdz niektrzy ktrych z funkcji nie wymieni.

      Ponadto jest kilka tras sterowanych przez ITS. Nie wiem jeszcze ktre, ale si dowiem i przypatrz si im. Na razie wiem, e buspasy na Strzegomskiej nie maj adnego priorytetu na sygnalizacji.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

%d bloggers like this: