Gdy zachce Ci się jeździć po ulicy

Jeśli planujesz kiedyś przestać nielegalnie poruszać się po chodnikach rowerem i jeździć tam gdzie powinni jeździć rowerzyści, zastanów się 2 a nawet 3 razy. Kategorycznie zastanów się 10 razy jeśli planujesz taki zabieg w Olsztynie…

Polecam zwłaszcza ten fragment.

Advertisements
Comments
15 komentarzy to “Gdy zachce Ci się jeździć po ulicy”
  1. marcian2110 pisze:

    Nie wiem, jak na Tuwima (ale,zdaje się, że jest tam ścieżka rowerowa), Na Obrońców Tobruku, po drugiej stronie ulicy na bank ścieżka rowerowa jest. Można więc spokojnie rower przeprowadzić przez pasy i dalej jechać ścieżką. Nawet przepisy mówią, że jak masz ścieżkę, to nie wolno jechać ulicą 🙂

    Jak masz ścieżkę, to nie oczekuj, że ulica będzie dostosowana do rowerów. Spróbuj zrobić taki eksperyment na skrzyżowaniach, przy których nie ma ścieżek (np. Pieniężnego / 1 Maja / Piłsudskiego – pod Ratuszem, albo za Wysoką Bramą w lewo pod górę na Pieniężnego) i wtedy podziel się efektem.

    pozdrawiam

    • staff1703 pisze:

      Czy tą ścieżką mogę dojechać na ulicę Warzyczka? Nie. Czyli chyba mogę oczekiwać, że skrzyżowanie będzie dostosowane do obsługi rowerów zwłaszcza, że po chodnikach jeździć w ogóle nie wolno. Rower jest pojazdem i przeznaczona dla niego jest jezdnia na drodze lub drodze rowerowej. Chodniki nie są przeznaczone dla rowerów.

      • Igak pisze:

        Staff, ale na drodze, na ktora probowales wjechac, jest zakaz poruszania sie rowerami. Kolega wyzej dobrze mowi, zrob taki test w innych miejscach, wtedy efekt moze byc ciekawy.

      • staff1703 pisze:

        Niestety by dostać się na ścieżkę wzdłuż Obrońców Tobruku muszę wykonać taki lewoskręt. Manewr ten nie jest zabroniony wręcz jest to jedyny legalny sposób by z Iwaszkiewicza dostać się na tą ścieżkę.

    • BorOl pisze:

      Przepisy, na które się powołujesz dotyczą sytuacji, w której ddr poprowadzona jest wzdłuż jezdni (w dodatku po jej prawej stronie). Tutaj sytuacja jest inna – ddr poprowadzona jest wzdłuż drogi poprzecznej, a nie ma zakazu skrętu w nią dla rowerów. Ty wiesz, Staff wie, ja wiem – tam wzdłuż ul. Tuwima jest ddr. A czy Kowalski z Pcimia Dolnego wie? Nie wie – dowie się jak po 3 minutach oczekiwania na zielone zacznie się pilnie rozglądać lub przejedzie na drugą stronę na czerwonym świetle. Jeszcze byłbym wdzięczny, gdybyś wyjaśnił jak zgodnie z prawem przedostać się z tego pasa na chodnik. Pomijając to, zauważ, że na skrzyżowaniu Wawrzyczka x Tuwima x Nowaka można przejechać prosto z Wawrzyczka w Nowaka – tu też proponujesz przejście piesze?

      Staff: jadąc Iwaszkiewicza w żaden sposób nie dostaniesz się legalnie na ścieżkę wzdłuż OT, ale to okazuje się dopiero na środku skrzyżowania 😀 Ot, takie udogodnienie typu olsztyńskiego, czyli kolejna skrajna bezmyślność fachowców z MZDiM.

  2. Asia pisze:

    Rewelacyjne niebo 😀

    • marcian2110 pisze:

      Nie znam na pamięć, gdzie są zakazy dla rowerów, a gdzie ich nie ma, ale można zrobić tak. Jedziesz Iwaszkiewicza ulicą, ostatnia uliczka przed skrzyżowaniem zjeżdżasz na chodnik i prowadzisz rower (to jest ze 20 metrów od pasów, na oko – tam, gdzie stał kamerzysta Twojego filmu, 2 skrzyżowanie), przeprowadzasz grzecznie rower przez przejście dla pieszych i w ten sposób LEGALNIE dostajesz się na ścieżkę rowerową. Proste jak drut.

      Kamil, a wyjaśnij mi, jak z Iwaszkiewicza skręcasz w lewo, to dostajesz się na ścieżkę, czy na ulicę? Chyba na ulicę, wzdłuż której biegnie ścieżka rowerowa, więc nie przekonuje mnie tłumaczenie, że jeśli na Iwaszkiewicza nie ma ścieżki, to znaczy, że możesz na skrzyżowaniu wjechać na Obrońców Tobruku i jechać tam ulicą i to jest legalne, bo nie jest. Wzdłuż Obrońców Tobruku biegnie ścieżka rowerowa – na całej długości tej ulicy.

      • staff1703 pisze:

        To nie jest rozwiązanie problemu. W sytuacji w której zsiadasz z roweru, przestajesz być rowerzystą. Czy nie uważasz tej propozycji za absurdalną. Aby legalnie kontynuować jazdę musisz wyłączyć się z ruchu? Czy w takim razie gdy masz zakaz wjazdu, powinieneś wysiąść z samochodu i go przepchać chodnikiem, bo tak już jest w porządku?

        Poza tym skręcając w lewo znajdujesz się na ulicy PRZED zakazem. W związku z tym możesz zjechać na przyległą do drogi i (o zgrozo) wyposażoną w śluzę (tylko nieoznaczoną znakami poziomymi, bo nie da się) drogę dla rowerów.

        Innymi słowy – sugestia, żebym dla zgodności z bezprawną organizacją ruchu szedł z przestępcami (jakimi w tej sytuacji jest MZDiM) na kompromis i marnował swój czas by tuptać z rowerkiem po chodniku, bo Panowie ustawili pętlę tak, że rowerzyści są traktowani jako błąd pomiaru jest sugestią nie na miejscu – bez urazy.

  3. marcian2110 pisze:

    Żeby była jasność, powtórzę z pierwszego mojego komentarza. Idea Waszej akcji mi się podoba, ale miejsce wybraliście niefortunne – ze względu na ścieżki rowerowe przy Tuwima i Obrońców Tobruku. Poza tym na tych drogach można jechać 70km/h, więc bezpieczniej być na ścieżce, niż na szosie, zwłaszcza, że na filmie nie zauważyłem ani kasku na głowie, ani odblasków. Chcąc wymagać, zacznijmy od siebie, jako rowerzysta komentujący publicznie i pokazujący na filmach absurdy budowniczych, powinieneś świecić przykładem – na ulicy dosłownie – od odblasków 😉 (choć tu, to nawet Prezydent Grzymowicz dał plamę, bo podczas pokazowej jazdy rowerem do pracy, jak tylko ruszyła budowa buspasów na Warszawskiej, też był bez kasku i odblasków, ba złamał też wiele innych przepisów (m.in. jechał po chodniku, zamiast rower prowadzić) – tą wycieczkę opisywała Wyborcza Olsztyn)

    Wracając do odp. Nie ma świecie miasta, w którym ścieżki dla rowerów pokrywały 100 proc. powierzchni szlaków. Nawet w Duńskich, czy Holenderskich miastach są miejsca, gdzie tych ścieżek brak. Wychodząc z domu trzeba jakoś do tej drogi dla rowerów jednak dotrzeć (albo dojść, albo dojechać ulicą) i się do ruchu włączyć. A zauważ, my jesteśmy pod tym względem zapóźnieni o kilkanaście lat, nasza siatka dróg dopiero się buduje. Choć do ideału wciąż daleko, to z roku na rok sytuacja się poprawia. Jaroty już jakieś tam połączenie rowerowe mają (ul. Sikorskiego), Zatorze też (Wojska Polskiego), przy okazji remontu Bałtyckiej pewnie i Likusy ścieżkę rowerową dostaną, może więc i Podgrodzie się kiedyś doczeka…

    Piszesz, że moja propozycja nie jest rozwiązaniem problemu. Napisz więc co jest, jeśli krzyżuje się droga nie posiadająca ścieżki rowerowej z taką, która ją ma. Nie zauważyłem bezpośredniego zjazdu z Iwaszkiewicza na drogę dla rowerów przy OT (co sugerujesz powyżej). Skręcając z Iwaszkiewicza można się włączyć do ruchu, ale na ulicę, a nie na ścieżkę. Moim zdaniem w takim przypadku są 2 wyjścia: albo schodzisz z roweru i przestajesz być rowerzystą na kilkanaście metrów, aby bezpiecznie dotrzeć do ścieżki (Twoim zdaniem absurd), albo włączasz się do ruchu ulicą, ale tuż ZA skrzyżowaniem zaczynasz łamać przepisy, bo mając do dyspozycji ścieżkę, nie powinno Cię być na szosie. A jak już tam jesteś, to musisz sobie znaleźć miejsce do bezpiecznego zjechania z tej ulicy na ścieżkę (np. następne skrzyżowanie). Moim zdaniem z tych dwóch rozwiązań to drugie wydaje się być bardziej bezsensowne…

    Idąc za Twoim przykładem z samochodem: Jeśli wiem, że na skrzyżowaniu nie będę mógł skręcić w lewo, bo droga jest jednokierunkowa, to nie skręcam na światłach w lewo, ani nie wysiadam z auta, aby je przepchać, bo muszę akurat wjechać w tą uliczkę, tylko jadę dalej w takim kierunku, w którym pozwalają przepisy i do celu docieram inną trasą.

    Być może jest jakieś trzecie wyjście, odnośnie skrzyżowania ulicy z i bez ścieżki, którego nie zauważyłem? Z chęcią poznam receptę na prawidłowe zachowanie w takiej sytuacji, aby PRZED i ZA skrzyżowaniem być fair wobec przepisów.

    Taki trochę offtop się zrobił, bo nie o tym jest film, dlatego jeszcze raz apeluję o powtórzenie eksperymentu, ale na skrzyżowaniu ulic, gdzie nie ma ścieżki rowerowej.

    • staff1703 pisze:

      https://motolrower.wordpress.com/?attachment_id=310
      Tak by to było rozwiązane na zachodzie – tam stałyby dodatkowe znaki, które by to wyjaśniły każdemu. Tutaj nie ma problemu z organizacją ruchu (nie licząc linii ciągłej) – ani na jednym ani na drugim pokazanym skrzyżowaniu. Będąc rowerzystą zachowuję się zgodnie z przepisami i świecę przykładem. Mogę jechać ulicą by dotrzeć legalnie do ścieżki rowerowej. Mogę również jechać ulicą, jeśli cel mojej podróży nie jest osiągalny za pomocą ścieżki rowerowej ani trasa którą się będę poruszał nie jest z tą ścieżką zbieżna.

      Jeśli dobrze Cię zrozumiałem, chciałbyś bym na ulicę Wawrzyczka, np. w okolicę pętli autobusowej dojechał ścieżką biegnącą wzdłuż ul. Tuwima lub jak mi się nie podoba to mogę iść tam na pieszo prowadząc rower. Na szczęście ustawodawca przewidział, że nie wszędzie ścieżki są konieczne i pozwala z nich zjeżdżać i włączać się do ruchu na normalne ulice – tak jak na zachodzie Europy.

      Nie wymagam budowy ścieżki na każdej ulicy – ba wręcz odradzam. Na 90% ulic w Olsztynie natężenie ruchu jest na tyle niskie, że rowerzyści mogą czuć się na nich bezpiecznie – nawet nie trzeba by malować pasów ruchu rowerowego znanych z Holandii.

      Na tym filmie nie złamałem żadnego przepisu i po to on jest by to pokazać. Gdybym znalazł się na Obrońców Tobruku, to znalazłbym się tam legalnie, znak B9 jest za przejściem dla pieszych a ja na wysokości przejścia zjechałbym na ddr. Obecnie złamałbym przepis przekroczenia linii ciągłej, bowiem p. Gustek (z ferajną z MZDiM) takową tam umieścili – zupełnie niepotrzebnie ale za to przy okazji uniemożliwiając legalne włączenie się rowerzystów z Iwaszkiewicza do ruchu na drogę rowerową wzdłuż OT.

      Ten film miał pokazać problem jakim są pętle indukcyjne w Olsztynie. To nie są dwa skrzyżowania, które znalazłem – to dotyczy KAŻDEGO skrzyżowania z pętlą indukcyjną w Olsztynie (czyli wszystkie oprócz tych na Leonharda i kilku osiedlowych). Kierunek podrzędny nie zostanie uaktywniony przez rower na pętli. Idąc twoim rozumowaniem powinienem pół miasta przejść na piechotę – też zdrowo, ale nie po to mam rower.
      Obrazując to lepiej: wyobraź sobie, że bez powodu innego niż niemądra organizacja ruchu, jadąc samochodem z Reala na Iwaszkiewicza musisz jechać przez ulicę Towarową i Kościuszki, bo inaczej się nie da? Czy wtedy również poszedłbyś na taki kompromis? Wierz mi – skala problemu jest porównywalna jeśli chodzi o wysiłek…

      Jak dla mnie temat legalności zaprezentowanych manewrów jest zakończony i prezentowane manewry są w 100% zgodne z ustawą PoRD.

    • BorOl pisze:

      Kask? Na jakiej podstawie wymagasz kasku? Odblaski? Tego na filmie nie widać, ale uwierz mi, że rower spełnia wszystkie wymagania narzucone odpowiednim rozporządzeniem. Proszę Cię – poszperaj w sieci informacji na temat stosowania kasków i kamizelek odblaskowych. Dotrzesz m.in. do informacji, że urazom głowy częściej ulegają piesi i pasażerowie samochodów – oni też powinni „świecić przykładem” i jeździć w kaskach? Wczoraj w Warszawie były dwa wypadki tramwajów – wyobrażasz sobie pasażerów jeżdżących w kaskach? Większość zdarzeń drogowych z udziałem rowerzystów ma miejsce za dnia, przy dobrej widoczności, więc jeśli kierowca ma problem z dostrzeżeniem w takich warunkach rowerzystę, to powinien oddać prawo jazdy. Wracając do problemu, o którym mowa w filmie. Pisałem już, że wyjeżdżając z ul. Iwaszkiewicza nie masz żadnego zakazu skrętu w lewo i dopiero na skrzyżowaniu okazuje się, że nie możesz kontynuować jazdy za skrzyżowaniem. Pisałem o tym na swojej stronie – oprócz wadliwie działającej sygnalizacji mamy też organizację ruchu, która ZMUSZA rowerzystów do złamania prawa – albo kontynuacji jazdy na zakazie, albo przekroczenia ciągłej linii, albo przejazdu przez przejście. No chyba, że na środku tego skrzyżowania znajdziesz inne rozwiązanie. No właśnie – rozwiązanie. Jest jedno, sprawdzone na całym świecie, a coraz częściej stosowane w Polsce (w tej z mądrzejszymi drogowcami): droga dla rowerów jako kolejny wlot skrzyżowania. Takie rozwiązanie zamyka sprawę. Przygotowałem już szkic wniosku o wprowadzenie takiego rozwiązania przy okazji jakiegoś remontu lub przebudowy skrzyżowania/sygnalizacji. Obawiam się, że za „panowania” dyrektora Gustka takie rozwiązanie będzie niemożliwe, ale próbować trzeba. Zupełnie pomijasz kwestię skrzyżowania Wawrzyczka x Nowaka x Tuwima. Tam już nie ma żadnych wątpliwości – rowerem możesz jechać prosto z Wawrzyczka w Nowaka. Tzn. teoretycznie, bo praktycznie okazuje się to dość trudne. Tu także każesz zejść z roweru? Wracając do Twojej propozycji zsiadania z roweru i pełnej zgodności z prawem takiego manewru: w miejscu, w którym proponujesz zejście z roweru, jest zakaz postoju i zatrzymywania się. 🙂 I jeszcze gwoli ścisłości – między Iwaszkiewicza a Warszawską na OT dozwolony jest ruch z prędkością do 50 kmh, ale nie ma to żadnego znaczenia.
      Jeszcze w kwestii pokrycia miasta drogami rowerowymi – niech strzegą nas wszyscy bogowie przed takim rozwiązaniem! Dyrektor Gustek ma już manię segregacji, czego absurdalne efekty np. na Wawrzyczka lub ostatnio za ciężkie pieniądze bezsensowna (i niebezpieczna) ddr na Nowowiejskiego i Konopnickiej.

      • BorOl pisze:

        I jeszcze obrazek: http://kmo.borol.net/grafika/rowery/Polna.jpg
        Co więcej, prawdopodobnie (trzeba by było to policzyć) dałoby się to zrobić tylko z niewielką korektą programu sygnalizacji (wydłużenie międzyzielonych po zielonym dla rowerów – dłuższy czas ewakuacji niż samochody, dłuższa droga ewakuacji niż piesi – trzeba przeliczyć). Relacje zielona i czerwone – wspólnie z samochodami z Iwaszkiewicza – brak kolizji. Relacja żółta – wspólnie z pieszymi – mają oddzielną fazę. Koszt? 1 sygnalizator i 2×2 śmieszki rowerowej oraz parę znaków. Zapewne łączny koszt byłby niższy niż koszt przygotowania dokumentacji dla sygnalizacji, która nigdy nie powstanie – pod Wysoką Bramą. Czas realizacji? Dwa dni? No dobra – tydzień. Plus tydzień odbiorów :>

  4. marcian2110 pisze:

    staff, Twoja grafika i wyjaśnienie mnie przekonały, dzięki 😉

    BarOL: Idąc Twoim tokiem rozumowania, bez kasków powinni jeździć także motocykliści albo użytkownicy skuterów, bo statystyka? Nawet jeśli nie ma obowiązku ustawowego (bo nie wiem, czy jest, a nie mam czasu teraz szukać), to dobra praktyka nakazuje w ten sposób się zabezpieczyć, by być widocznym. Jak zderzysz się z pieszym – to fakt, on ponosi większe szkody, ale jak trafi w Ciebie samochód, to co wtedy?

    • BorOl pisze:

      Robi się OT, ale mity wymagają rozwiania. 🙂 Proszę, poszperaj w internecie na ten temat. Zwróć uwagę jakie zagrożenia czyhają na rowerzystów, a jakie na motocyklistów i kierujących skuterami. Zwróć uwagę na to, w jakich kaskach poruszają się jedni i drudzy, a jakie próbuje się wsadzić na głowy rowerzystów – to naprawdę kluczowe. W Polsce obowiązku na szczęście nie ma, podobnie jak w większości krajów. Dobra praktyka? Powtórzę: bardziej zagrożeni są piesi oraz pasażerowie samochodów – z jakiego powodu to akurat rowerzyści mają nosić kaski? Pierwszy z brzegu artykuł: http://polskanarowery.sport.pl/msrowery/1,105126,9158379,Zapytaj_mnie__dlaczego_jezdze_bez_kasku.html
      pozdr
      bz

Trackbacks
Check out what others are saying...
  1. […] W związku z obecną sytuacją w Olsztynie jest wiele miejsc w których nie ma szans by rowerem legalnie przejechać przez skrzyżowania z sygnalizacją – brak jest jakichkolwiek urządzeń które umożliwiłyby ich detekcję. Zagadnienie szerzej opisałem tutaj. […]



Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: