Malkontent bez powodu?

Zainspirowany malkontenctwem mojego przyjaciela na temat małego schodeczka przed olsztyńskim basenem olimpijskim, który przez jemu podobnych maruderów został w bardzo osobliwy – iście olsztyński sposób wyeksponowany, postanowiłem wybrać się w krótką trasę by sprawdzić jeden krawężnik oraz jeden sygnalizator.

Podróż po Synów Pułku przebiega bezobjawowo aż do skrzyżowania z Wańkowicza. W stronę os. Mazurskiego jest wszystko w porządku i mało kto zwróci uwagę na drobną hopkę przy zjeździe z wysepki. Gorzej jak się jedzie do Sikorskiego. Mała hopka okazuje się wysuniętym na około 10 cm krawężnikiem. Samo w sobie nie jest to w żaden sposób szokujące ani na tle naszego miasta ani nawet kraju – gdzieniegdzie widuję wyższe krawężniki i nie robię z tego afery.

Problem polega na tym, że droga ta była remontowana nie dawniej niż 5 lat temu (nie pamiętam dokładnie) i ta ścieżka nie jest tu domalowana – ona jest integralną częścią projektu drogi – tak więc opisywany tu krawężnik jest po prostu błędem i wiele osób się go nie spodziewa. Ich zaskoczenie najlepiej obrazuje nadmierna erozja „atakującej” krawędzi spowodowana licznymi ciosami jakie dostaje od rowerowych kół:

Jak widać jesteśmy na dobrej drodze – jeszcze kilka lat, kilkudziesięciu zaskoczonych rowerzystów i problem będzie rozwiązany – krawężnik zostanie wyżłobiony w płynny podjazd.

Jadąc dalej zauważyłem kolejny dowód profesjonalizmu, który nomen omen jest swego rodzaju wskazówką dla rowerów jadących z Nagórek i Jarot do centrum na drugą stronę ulicy Pstrowskiego. Jest tam taka debilna sytuacja, która wymusza na pieszych przechodzenie na 2 razy, bowiem jeśli świeci się zielone światło dla przekraczających Pstrowskiego, to również świeci się zielone dla samochodów skręcających z Synów Pułku w prawo w Pstrowskiego. Tak to jest uczciwe – pieszy przecież ma niższą prędkość podróżowania, więc dwie minuty go nie zbawią. I tu widać to dosadnie, bowiem sygnalizator zabraniający pieszym przekraczania jezdni ma taki oto obrazek:

Tutaj nie wolno przechodzić – rowerem nikt jednak nie broni…

Co to oznacza? Ano tylko tyle, że to jedynie piesi muszą czekać na przejazd samochodów, bowiem o rowerzystach ten sygnalizator nie wspomina, ale UWAGA: tylko rowerzyści jadący z Jarot i Nagórek – oni bowiem spieszą się do pracy, szkoły po bułki do Biedronki… Jak już wracają, to stać muszą na równi z pieszymi. W tamtą stronę szkiełko jest prawidłowe.

Dalej śmignąłem koło Aquasfery, żeby zrobić własną fotę malkontenckich schodków, następnie Parkiem Kusocińskiego (w sumie ciekawy patron dla tego parku – może lepiej było go zdekomunizować jako Park Czynu Społecznego?) i ulicą Mickiewicza, następnie przy Orle dojechałem do Partyzantów i dalej po WP.

Tam zaintrygowany sugestią kolegi przyjrzałem się wspaniałym oznaczeniom sygnalizatorów na skrzyżowaniu WP/Karłowicza. No i proszę jak ładnie:

Iść wolno, albo jechać i iść nie wolno. Kiedy wolno jechać?

Potem podskakiwałem na zagłębieniach powstałych w wyniku działania mądrego człowieka – musi jakiego hydrologa deszczowca – swoją drogą czemu takich wyżłobień nie stosuje się na drogach w celu uspokojenia ruchu – na pewno sprawdzałyby  się znakomicie 🙂

Pozdrawiam wszystkich Malkontentów

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: