Bezpieczeństwo gdzieś się gubi…

Ja chyba coś źle robię… Jeżdżę na rowerze od miesiąca i w tym czasie miałem dwa zderzenia z samochodami a dziś nieomal mnie mistrzu z MPK #1080 nie wsmarował w jezdnię, bo bardzo chciał mnie wyprzedzić, ale za wąsko było.

Jednak przyznać trzeba, że człowiek to myślący był – wymyślił, że skoro się nie da po dobroci to on zatrąbi -ja wtedy się wystraszę i ucieknę gdzie pieprz rośnie. Jak wymyślił tak zrobił – plan powiódł się połowicznie: zatrąbić się udało – gorzej z moją ucieczką…

Ja może jakiś inny jestem, ale nie widzę gradacji praw do jezdni pomiędzy rowerzystami i innymi użytkownikami drogi. Nie rozumiem dlaczego ja miałbym ustępować autobusowi w sytuacji gdy mu się nie należy takie pierwszeństwo ani z punktu widzenia prawa ani logiki (o tym później). Jak pomyślałem tak zrobiłem.

Autobus turlał się więc za mną pod górkę na Kościuszki 20km/h (pod górkę – chyba nieźle) i myślałem, że człowieczek ochłonął – ale nie. Kiedy wjechałem na wyniosłość drogi, oczom mym ukazał się autobus MPK, który wspinał się przede mną na Kościuszki – jak widać, pomimo tego, że jechał nieekonomicznie i szybko, cały nadrobiony czas stracił stojąc na czerwonym świetle przy Żołnierskiej. W tym miejscu zaczyna się robić szerzej i pojawia się drugi pas – wtedy zazwyczaj frustraci (większość kierowców się do nich nie zalicza) jadący za mną wskakują na ten pas z rykiem swego V4 1.1 LPG po to by pokazać mi jakim ślimakiem na rowerze jestem i bym mógł ich potem wyminąć w drodze na światła przy Żołnierskiej. Myślałem że p. kierowca MPK co najwyżej właśnie tak się zachowa. Myliłem się…

Gdy tylko zrobiło się na tyle szeroko, że koleś mógł wjechać obok mnie nie zmiatając mnie przednim zderzakiem ruszył z kopyta będąc oddalonym ode mnie na max 40cm – czułem podmuch powietrza wzniecany przez ten autobus (jadący 25-30km/h). Gdybym się zachwiał (o co nietrudno gdy ktoś Cię tak blisko mija) to prawdopodobnie nie pisałbym tego posta teraz – być może w ogóle bym go nie napisał…

Jak już trochę ochłonąłem, zacząłem się zastanawiać czym ten człowiek się kierował (oprócz tego, że autobusem). Jaki był cel tego działania? Pośpiech? Chyba nie, zwłaszcza, że i tak, korzystając z zapisu w Dz.U. 1997 Nr 98 poz. 602, Art. 24 ust. 12 (Prawo o ruchu drogowym) wyprzedziłem sobie jego autobus i jego kolegi autobus, który jechał hen daleko przed nami. Jak można być tak głupim by dla mizernej satysfakcji stwarzać tak ogromne ryzyko – parę razy mnie zarzuciło – gdyby rzuciło mnie mocniej, mogłoby się skończyć podobnie jak na pl. Bema, gdzie rowerzysta (prawdopodobnie łamiąc przepisy) doświadczył wielkiego kuku. Mijałem ten wypadek (więcej tutaj) mając wciąż przed oczami tego kierowcę i jego zachowanie.

Ten autobus miał być narzędziem w rękach psychopaty
Autor: Borol http://phototrans.pl/14,449882,0,MAN_NG312_1080.html

No ale na pewno ja robię coś nie tak – w końcu podczas mojego półrocznego pobytu w Holandii (gdzie codziennie robiłem średnio 20 km rowerem do pracy, sklepu i wszędzie indziej) też miałem raz wypadek – na pustej drodze pękła mi dętka w kole. Dla kontrastu przypomnę – po Olsztynie jeżdżę od 1 miesiąca i już 3 poważne zdarzenia mam za sobą – średnio raz na 10 dni…

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: