Prawie działa – czyli dajtkowskie rozcinacze opon

Dzisiaj celem mojej wycieczki krajoznawczej była trasa Rondo Ofiar… – Sielska. Trasa wygląda na zdjęciu satelitarnym na spójną i przemyślaną (no prawie). Postanowiłem to potwierdzić…

Jadąc po chodniku wzdłuż budowanej Artyleryjskiej zderzyłem się z kilkoma tysiącami muszek i innych potworów. Przebicie się przez plac budowy nie należy do łatwych ani bezpiecznych – ale już czuję potencjał tej trasy. W tym miejscu zaznaczę jednak, że nie liczę na nieprzerwaną podróż z Jakubowa w okolice lotniska:

Tutaj widzimy jak płynnie ścieżka dąży do swojej koleżanki po drugiej stronie Bałtyckiej. Wystarczy jednak spojrzeć na to z innej perspektywy:

Mam nadzieję – wręcz wierzę w to niczym w FSM, że ten znak  nie będzie oznaczać początku ścieżki. To tylko tak informacyjnie i nikt nie będzie zmuszać użytkowników rowerów do zsiadania z roweru by przeprowadzać go przez jezdnię. Nie wiem czemu, ale momentalnie staje mi przed oczami wizja ulicy klasy dajmy na to Tuwima, która dla bezpieczeństwa pokryta jest garbami tak jak Lengowskiego. Takich rzeczy nie robi się kierowcom. Niestety, takie rzeczy robi się rowerzystom i to o zgrozo za przyzwoleniem naszego rzecznika w UM (źródło: gazeta.pl)

(…) Więcej dowiedzieliśmy się od Mirosława Arczaka, oficera rowerowego. Wyjaśnia, że do wprowadzenia na odcinku al. Wojska Polskiego ciągu rowerowo-pieszego chodnik musi mieć 1,5 m szerokości, a ten jest węższy. Znalazł jednak rozwiązanie, które pozwoli w legalny sposób wprowadzić tam ruch rowerowy. – To znak będący połączeniem dwóch innych, czyli C-16 [droga dla pieszych – red.] i T-22 [oznaczający, że zakaz wjazdu nie dotyczy rowerów] – mówi. – Jest stosowany właśnie w sytuacjach, gdy chodnik jest za wąski. Wprowadza go wiele miast.

Rowerzyści będą musieli jedynie przeprowadzać swój pojazd przez zebry.

– Myślę, że to dobre wyjście z sytuacji – uważa Mirosław Arczak. – Warto podkreślić, że to rozwiązanie zostało pozytywnie zaopiniowane przez Generalną Dyrekcję Dróg Krajowych i Autostrad.(..)

Czemu to tak musi być, że płacze się w tym kraju nad rozlanym mlekiem i szuka dziadowskich półrozwiązań? Rozumiem, że znaku C-13 nie można zastosować, ale skoro w ogóle można tam wpuścić rowery (brawo p. Mirosławie) to może udałoby się też zastosować przejazdy rowerowe. W przeciwnym razie cały wysiłek by można było jechać tam rowerem jest na nic.

Miało być o Dajtkach, to może zacznę o Dajtkach: Droga wzdłuż Schumana jest super. Wydzielona od chodnika nie tylko kolorem ale również pasem zieleni – super rozwiązanie by bezpiecznie mijać piesze rodziny z dziećmi bez strachu, że się kogoś skrzywdzi. Dalej droga łagodnym łukiem skręca w stronę Dajtek. Niestety nie przewidziano możliwości jazdy wzdłuż Armii Krajowej. Te brakujące kilkaset metrów połączyłoby plażę miejską z jarocką siecią dróg. Jak bardzo jest to potrzebne można zobaczyć codziennie na Armii Krajowej, gdzie Armia cyklistów łamie prawo. Wróć!!! Dajtki.

Jadę więc sobie na te Dajtki i napotykam pierwszą przeszkodę:

Nie widać tego na zdjęciu, ale od strony ścieżki nie widać, że to przejazd dla rowerów w związku z tym mniej dociekliwi – nie wychodzący na pas zieleni żeby się upewnić, zejdą z roweru i przetuptają. Bardziej spostrzegawczy widzowie zauważą również, że nagle ścieżka zamienia się miejscami z chodnikiem. Od strony Dajtek jest na odwrót – a to dlatego, że tam jest przystanek i ścieżka jest odciągnięta od peronu.

Dalej jest fajnie – polbruk, ale ułożony „bezrowkowo” zapewnia przyjemną jazdę. Przyjemność musi się skończyć, więc już po 200 metrach polbruk jest normalny. Na wysokości przystanku stoją też latarnie, żółte płotki i cała gustkowa oranżeria, ale trochę miejsca dla rowerów zostaje. Dalej jest bajka – szeroka, oddzielona od chodnika ścieżka pozwala się rozpędzić (jak ktoś ma siłę pod górkę) i dobrze, że ta górka tam jest, bo niestety wjazd do dawnego Campingu PTTK jest BARDZO NIEBEZPIECZNY!!!! Stacjonują tu Rozcinacze opon…

Chyba asfalt się kończył bowiem różnica wysokości przekracza grubo 5 cm, a kant krawężnika jest ostry – jak ktoś jedzie powyżej 20km/h może mieć niemiłą niespodziankę. Po tych atrakcjach ścieżka jest nieskazitelna – nawet tunel pod Sielską jest czysty i mało śmierdzący (widziałem tylko 2 plamy po sikaniu). Ciekawostką jest wyciągnięcie ścieżki w kierunku lotniska. Tu znowu widzę sprawdzenie mojej teorii o dostępności ścieżki. Podobnie jak na Zientary-Malewskiej – rowerzyści sami sobie wyturlali taką drogę. Czy tego nie można było zakończyć bardziej humanitarnie?

Podsumowując: Dajtki mają fajną drogę rowerową, której drobne mankamenty można łatwo naprawić – wystarczy zdawać sobie z nich sprawę i chcieć. Pytanie nasuwa się jednak na me usta: dokąd to dokąd prowadzić to ma? Czy nie należałoby pomyśleć o realizacji koncepcji dróg rowerowych w samym śródmieściu?

Advertisements

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: